poniedziałek, 3 grudnia 2012

fotografia pod psem


Za każdym razem, kiedy oglądam fotografie zwierząt, zastanawiam się, jak ludzie to robią? Jak robią te wszystkie zdjęcia, na których zwierzaki (same lub z właścicielami) wyglądają statecznie i elegancko. Rozumiem jeszcze sesje studyjne, bo jest nadzieja na to, że pies po godzinie węszenia po kątach postanowi jednak postać chwilę w miejscu, ale zdjęcia w plenerze? Regularnie pstrykam foty Misiowi na spacerach i koniec końców do użytku publicznego nadaje się jakiś promil zrobionych fotografii.

No bo na przykład Miś postanawia udowodnić, że w głębi duszy jest jamnikiem. Albo wężem:


 Albo nagle upodabnia się do nietoperza:



Albo do kangura:



Albo uwieczniony na zdjęciu wygląda jak potwór, ogarnięty szałem i zagrażający życiu ludzi (no, obiektywowi na pewno):



Albo bawi się w chowanego i mamy kadr z cyklu „kto szybciej znajdzie Misia na tym zdjęciu?”:



Czasem w ujarzmieniu tej energii na potrzeby fotografa bywa przydatny Pan i rezultaty są całkiem zadowalające:



Ale po chwili i tak szalone dozio wpada w galop i wraca, zadowolone i... z klepniętymi do tyłu uszami:



Jak już jakimś cudem nie wybiegnie z kadru, zmieści się w nim całości, będzie ostry i bez przerażających większość ludzi póz, to zacznie inochodzić:



W związku z czym najbezpieczniejsze zdjęcia z Misiem to te, na których snuje się, romantycznie ukazując swoją smutną stronę, a ja mam nadzieję, że melancholijny pejzaż z drogą uciekającą w głąb kadru jakoś może obroni tę koncepcję:



No bo żeby chciało mu się stanąć i zapozować, to nigdy w życiu! 


Wszystkie malownicze pozy Miś przybrał podczas jednego weekendowego spacerku.
Podczas powstawania zdjęć jakimś cudem nie ucierpiała żadna istota dwu- ani czteronożna.

2 komentarze:

  1. Statecznie byłoby nudno i nieadekwatnie. Misiu z obłędem w oczach jest najlepszy :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uch, no to cieszę się, że Misiu w wydaniu wścieklicowym ma więcej fanów niż tylko ja i Pan Młodszy :D

      Usuń